Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 277 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Duellum

sobota, 03 marca 2012 19:57


Dwaj rycerze się zeszli,skrzyżowali szpady,
rozpryskując dokoła i krew,i błyskania.
- Ta szermierka, zczęk broni - to przecież są zwady
młodości,która padła łupem pożądania.

Broń prysła - niczym młodość,nasza młodość,dziecko,niestety!

Ale zęby i okrutne szpony wnet pomściły żelazo,tę klingę zdradziecką.
- O szale serc dojrzałych, miłością zranionych!

W rozpadlinę, gdzie czają się rysie i sowy,
skrapiając ciernie krwi swej szlakiem purpurowym,
dziko zwarci staczają się antagoniści.

Znajdziemy naszych bliźnich na dnie tego piekła.
Stoczmy się tam bez żalu, mazonko wściekła,
by uwiecznić żarliwość naszej nienawiści!

 

Charles Baudelaire

 



Podziel się
oceń
1
0

In Sorte Diaboli... (7) | Spenetruj...

"Lament"

sobota, 18 września 2010 12:03
Zwracam się do was kapłani,
nauczyciele,sędziowie,artyści,
szewcy,lekarze,referenci
i do ciebie mój ojcze...
...wysłuchajcie mnie.

Nie jestem młody,
niech was smukłość mego ciała
nie zawodzi,
ani tkliwa biel mojej szyi,
ani jasność otwartego czoła,
ani puch nad słodką wargą,
ni śmiech cherubiński,
ni krok elastyczny.

Nie jestem młody,
niech was moja niewinność nie wzrusza,
ani moja czystość,
ani moja slabość,
kruchość i prostota.

Mam lat dwadzieścia,
jestem mordercą,
jestem narzędziem
tak ślepym jak miecz w dłoni kata.
Zamordowałem człowieka
i czerwonymi palcami
gładzilem białe piersi kobiet.

Okaleczony nie widziałem
ani nieba,ani róży,
ptaka gniazda,drzewa
świętego Franciszka
Achillesa i Hektora.

Przez sześć lat
buchał w nozdrza opar krwi.

Nie wierzę w przemianę wody w wino,
nie wierzę w grzechów odpuszczenie,
nie wierzę w ciała zmartwychwastanie.

Tadeusz Rożewicz


Podziel się
oceń
1
0

In Sorte Diaboli... (7) | Spenetruj...

"Tak,do diabła-spuszczam się..."

wtorek, 31 lipca 2007 12:37

Moje niegrzeczne dzieci-nawet nie potrzebny jest wibrator...

 

BME/Extreme


Podziel się
oceń
0
1

In Sorte Diaboli... (28) | Spenetruj...

The full moon makes me a beast...

poniedziałek, 30 lipca 2007 7:32

Even a man who's pure and says his prayers by night,

(He won't hear your prayers)

may become a wolf when the wolfsbane blooms,

and the autumn moon is bright

(There's a full-moon tonight)...

...Man may become a wolf...

 

I.E.

 

Dziś pełnia...

 


Podziel się
oceń
1
0

In Sorte Diaboli... (8) | Spenetruj...

Mojej Bolesnej

niedziela, 29 lipca 2007 10:21

Mojej Bolesnej przynoszę wszystką krew;
to ciężkie światło nocy niech zakwitnie słońcem w Jej dniu.

Mojej Bolesnej oddaje wszystek oddech;
to drzewo niech szumi w Jej duszną noc.

Mojej Bolesnej śnię dobrą śmierć...

 

R.W.

 

 


Podziel się
oceń
1
0

In Sorte Diaboli... (16) | Spenetruj...

Ich prawem była własna śmierć...

sobota, 28 lipca 2007 10:55

Musiano płozy prędko skleić z drew już ułożonych w stosy całopalne.
Gówniarze w kitlach higienicznych,w maskach gazowych trupy na płozy pokładli.
Nam dzwonki dalej nielojalnej krwi kazały pokryć się po wnękach murów.
Klnąc pospolicie tamci zaprzęgnięci do trupich sanek ciągnęli na ugór.
Myśmy wrócili w nieba naszych domów,od gazów wzdęte obłoki pościeli.
Jeszcze w zimnym śnie materaca jest kształt towarzyski ciepło wyciśnięty,ale nie woła, że czeka kolacja.
Już próbujemy miedzianego smaku nieobecności ich na naszych wargach,a dłońmi z siebie wymuszamy żal,gdy w dali,jakby rozpękały drzewa,huk:zmarzłe ciała zmarzła krew rozrywa i fala w naszych mózgach wyłupuje-szramę jak siłą rozerwany srom.

 

R.W.

 


Podziel się
oceń
0
1

In Sorte Diaboli... (9) | Spenetruj...

Dla Pani-Panie Jackal...

piątek, 27 lipca 2007 17:32

Jackal blood...beast and God...Lycanthrope...

Devil's mark...I wear the sign of the Jackal...

Jackal blood...beast and God...Misanthrope...

Abyss born...I am the son of the Jackal....

 

Wszystkiego demonicznego i trans z okazji imienin-życzy sobie Wampirzyca-Maggot666...

 

P.S.Ze szczerego czarnego serca dziękuję mojej Zakrzew i Devil:*:*:*:*\../


Podziel się
oceń
1
0

In Sorte Diaboli... (16) | Spenetruj...

Rozważania o niektórych moich współczesnych-kobieta zdemoralizowana przez telewizję...

czwartek, 26 lipca 2007 12:40

"...rzucili wspaniałe,olśniewające promienie na utajonego Lucyfera,który zagnieździł się w każdym sercu ludzkim.Chcę powiedzieć,że sztuka współczesna ma tendencję czysto demoniczną.I wydaje mi się,że ta piekielna dziedzina w człowieku,w której poznawaniu człowiek znajduje przyjemność,zwiększa się z każdym dniem,jak gdyby Diabeł bawił się jej sztucznym rozrostem,cierpliwie w swych kurnikach tucząc rodzaj ludzki,by sobie przygotować soczyste jedzenie".

 

Wyjątkowo mądre przytoczenie dedykuję mojej rodzicielce,która obchodzi dziś swoje imieniny-dla Ciebie Mamo H.-Twoja Demoniczna Córka\,,/


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (12) | Spenetruj...

Heavy Mods według sadyzmu niejakiego Markiza...

środa, 25 lipca 2007 10:19
 Nie czując się jeszcze w tym kościele zbyt bezpiecznie,łotr bary­kaduje się w kaplicy, zapala cztery świece,umieszcza je przy głowie i u stóp swej córki,później rozwija całun,i oto ma przed sobą nagie ciało.Opanowują go trudne do opisania rozkoszne dreszcze. Napięte mięśnie,przerywany oddech,wyciągnięty ze spodni kutas-wszystko to informuje nas o stanie jego natchnionego ducha.- Jasny szlag!-woła-Oto więc me dzieło...I wcale mnie ono nie trwoży...Gdzieżby tam,to nie twoją niedyskrecję ukarałem,zadowoliłem raczej w ten sposób moją zbrodniczość.Twoja śmierć mnie rozpala,zbyt długo już cię pieprzyłem...Jestem zadowolony...wiąc to,zbliża się do ciała;obmacuje piersi,zagłębia w nich szpilki.- Och,do diabła!-rzecze-Ona już tego nie czuje...niestety,już nie...zbytnio się pospieszyłem...Ach,kurwo! leż nowych mę­czarni jeszcze bym ci zadał,gdybyś żyła...!

Rozchyla jej uda,kłuje wargi sromowe,wsuwa igłę do wnętrza.W końcu,czując ogromne podniecenie,zbrodniarz jebie w pizdę swą córkę.Kładzie się na niej,całuje ją w usta,czyni, co może,by wcisnąć jej swój język do gardła,nie może jednak dopiąć celu,gdyż konwulsje sprowokowane przez truciznę zacisnęły szczęki tej nieszczęśliwej. Wy­cofuje się,odwraca umarłą,kładzie ją na brzuchu i ukazuje nam naj­piękniejsze w świecie pośladki.Żarliwie całuje ów tytek,a pokrywając go pocałunkami,jednocześnie z zapałem się brandzluje.

 

336

 -Ach!Ileż razy rozkoszowałem się tą piękną dupą! -wykrzyknął wówczas-Ile różnorodnych rozkoszy mi dostarczała przez cztery lata jej pieprzenia!Zaprzestaje tych zabiegów,teraz z kolei dwa lub trzy razy obraca­jąc ciało.

- Ach!Kurwa,kurwa,piękny trup! -wykrzykuje.A ponieważ wypowiadając te słowa doznał niezwykle silnej erekcji,wiedziałyśmy,że objawia nam oto swoją manię.Znów klęka między udami dziewczy­ny,wielokrotnie całuje jej piękną dupę,nakłuwa ją,kąsa,okłada silny­mi klapsami,odgryzając nawet kawałek mięsa,i sodomizuje.W tym momencie jego szaleństwo sięgnęło szczytu.Lubieżnik zgrzyta zębami,toczy pianę,a wydobywszy z kieszeni długi nóż,odcina w chwili wy­trysku głowę trupa...Wreszcie łagodnieje...

M.D.S

  

 


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (15) | Spenetruj...

Moje Serce Obnażone VII

wtorek, 24 lipca 2007 12:47

Polityka-nie mam przekonań w rozumieniu ludzi mojej epoki,ponieważ nie mam ambicji.

 

Nie ma we mnie podstawy do przekonań.

 

W ludziach uczciwych jest jakieś tchórzostwo albo raczej jakaś miękkość.Tylko bandyci są przekonani-o czym?-,że musi im się udać.I dlatego im się udaje.

 

Dlaczego mnie miałoby się udać,skoro nawet nie mam ochoty spróbować?

 

Można wznosić wspaniałe imperia na zbrodni i czcigodne religie na szalbierstwie.

 

Jednakże mam parę przekonań,w sensie wyższym,który nie może być zrozumiały dla ludzi mojej epoki.

 

Uczucie samotności od dzieciństwa.

W rodzinie,a wśród kolegów -przede wszystkim-poczucie przeznaczenia wiecznie samotnego.

 

A jednak dojmujące umiłowanie życia i rozkoszy.


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (10) | Spenetruj...

Ballada o prawdziwej krwi...

poniedziałek, 23 lipca 2007 14:35

Nie ciemna,ani plemienna,
nie pobożna krew się czołga,
nie podległa gazom watom,plastrom,bandażom,księżycom;
Niezależna od postrzałów,ran ciętych,szarpanych,kłutych,
bielmooka lecz widząca jasno-owa siostra słońca;
Nie miesięczna,nieustanna,
niczym niepohamowana,
nie struga,nie rzeka nawet-nie mierzyć jej oceanem;
Nie kobieca i nie męska,ani czarna krew dziewczęca;
Nie tętnicza ani żylna,
nie sterylna ani krwawa;
Bezbolesna i nie w wiadrze,
nie w szpitalu ani w rzeźni,
nie na polu bitwy także;
Nie na żadnym prześcieradle,bowiem nie ta oswojona krew,co w klatce pulsu mieszka regulaminowi serca;
Posłuszna oraz wymierna,
nie ta,która cieknie z wargi przegryzionej przy orgazmie,
nie ta,którą wieprze broczą na użytek kaszanki,
także nie almanachowa;
Krew błękitna nie plebejska,
nie aryjska,nie żydowska;
Niewinna czy chrystusowa,
nie dekoracyjna cyfra;
Ozdobnik z cudzego snu ukradziony przez poetę na użytek poematu;
Ale krew co bez sztandaru,taborów i awangardy,
bez posłów,listów żelaznych czy uwierzytelniających;
Bez wywiadu kontrwywiadu oraz wojowniczych not;
Bez reklamy,prasy,sławy lekarza i markietanki,co to ustalony front-nie wiedząc lecz wiedząc-pełzać nieprzetartym duktem nieba trzeba nieprzerwanie wciąż,więc czołgając się cierpliwie,bo cóż ją obchodzi czas żywiąc się igliwiem gwiazd-poszerza swoją dziedzinę...

 

R.W.

 

  


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (9) | Spenetruj...

Ballada o lęku...

niedziela, 22 lipca 2007 9:16

Zbliża się do nas lęk:ma twarz ze śniegu zielonego jak fosfor lub kość spróchniałego drzewa.

 

Wkłada nam do ust dłoń i już jemy ją wysysając jakby z sopla sok idący do serca.

 

Daje nam swej pić krwi i szpik mózgu wyjeść musimy mu z czaszki,aż dno o zęby zgrzyta.

 

Wiemy,że to jest krew,co nie przyjmie się w naszych żyłach,żeby mogły nią do woli oddychać.

 

Wiemy,że to jest szpik jak krew trujący:po nim nasz trzewia będą w głos zawodziły:"Zdrada!".

 

Ale lęk jak ból nie być już nie może:nas bez niego nie ma i on bez nas nie przeraża.

 

R.W.


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (10) | Spenetruj...

Now shut up and spank my evil ass...

sobota, 21 lipca 2007 11:42

Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (10) | Spenetruj...

KRZYŻ

piątek, 20 lipca 2007 20:33

Ja jestem pozioma,
Ty jesteś pionowy,
Ty jesteś góra,
ja jestem dolina,
ja jestem Ziemia,
Ty jesteś Słońce,
ja jestem tarcza,
Ty jesteś miecz,

ja jestem rana,
Ty jesteś ból
ja jestem noc,
Ty jesteś Bóg,
Ty jesteś ogień,
ja jestem woda,
ja jestem naga ,
Ty jesteś we mnie,
ja jestem pozioma,ale nie zawsze,
Ty jesteś pionowy,ale do czasu,
ja jestem pionowa góra orgazmu,
Ty jesteś pionowy przy mnie...

 

R.W.

 


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (9) | Spenetruj...

Bóstwo i perwersja...

czwartek, 19 lipca 2007 19:39

...Kocha się samo ze sobą...

   ...Zdławi samo siebie w grzesznym uścisku...

A.Ś.


Podziel się
oceń
1
0

In Sorte Diaboli... (8) | Spenetruj...

Czarna bajka na dobranoc...cz.4

wtorek, 17 lipca 2007 11:03

Czarny Kot cz.4

 

 Popełniwszy to ohydne morderstwo,bezzwłocznie zająłem się usunięciem ciała.Wiedziałem,że nie mogę wynieść go z domu ani dniem,ani nocą,z obawy przed sąsiadami.W głowie kłębiło mi się od pomysłów.Najpierw chciałem pociąć zwłoki na drobne kawałki i spalić je w piecu.Potem postanowiłem zakopać je pod podłogą piwnicy.Zastanawiałem się też nad wrzuceniem ciała do studni na podwórku,a także nad zapakowaniem go w skrzynię,niczym towar na sprzedaż,i wyekspediowaniu z domu na grzbiecie tragarza.

 W końcu wpadłem na myśl,która wydawała mi się najsensowniejsza.Postanowiłem zamurować trupa w piwniczej ścianie,tak jak czynili to ze swymi ofiarami średniowieczni mnisi.

 Piwnica świetnie się do tego nadawała.Jej ściany miały luźną ceglaną konstrukcję,byle jak pokrytą tynkiem,któremu panująca tu wilgoć nie pozwalała stwardnieć.Na dodatek,z jednej ze ścian sterczał wykusz-pozostałość po zamurowanym miejscu na piec czy też kominek.Byłem przekonany,że własnie tam z łatwością zdołam usunąć cegły,wstawić zwłoki do środka i zamurować z powrotem,tak że żadne oko nie dostrzeże różnicy.Nie omyliłem się w swoich rachubach.Bez trudu wyłuskałem łomem cegły,starannie ustawiłem trupa pod wewnętrzną ścianą,po czym przywróciłem całość do poprzedniego stanu.Następnie z największą pieczołowitością wymieszałem zaprawę murarską i sporządziłem tynk,którego nikt nie odróżniłby od poprzedniego,po czym zabrałem się do murowania.Ukończywszy pracochłonne dzieło,stwierdziłem z satysfakcją,że jest udane.Ściana nie zdradzała nawet śladu przebudowy.Na koniec z pedantyczną dokładnością uprzątnąłem podłogę.

 Przyła pora poszukać bestii,która stała się przyczyną całego nieszczęścia.Byłem absolutnie zdecydowany zgładzic kota.Ale ten chytrus,najwyraźniej przerażony moją gwałtownością,zniknął bez śladu.Trudno opisać,a nawet wyobrazić sobie,niezmierzoną,błogą ulgę,którą mi sprawiła nieobecność znienawidzonego stworzenia.Spałem tej nocy snem głębokim i spokojnym,którego nie zakłóciło przygniatające moją duszę brzemię zbrodni.

 Minął drugi dzień,potem trzeci,a mój prześladowca wciąż nie wracał.Znów zacząłem oddychać jak człowiek wolny.Potwór najwyraźniej przeraził się i na zawsze dał drapaka z mojego domu!Więcej go nie zobaczę! Moje szczęście nie miało granic!Mroczny cień winy ledwo tylko zakłócał mój spokój.

 Czwartego dnia po morderstwie w moim domu pojawili się nagle policjanci.Ja jednak,przekonany,że kryjówka,w której pogrzebałem ciało,jest nie do wykrycia,nie poczułem ani śladu niepokoju.Policjanci zażądali,abym towarzyszył im w przeszukiwaniu domu.Zaglądali we wszystkie kąty i zakamarki.

 W końcu zeszli do piwnicy.Podążyłem za nimi bez drżenia.Serce biło mi spokojnie,jak najniewinniejszemu z ludzi.Stanąwszy z założonymi rękami,potoczyłem wzrokiem po całym pomieszczeniu.Policjanci,zadowoleni z oględzin,już szykowali się do wyjścia.W moim sercu wezbrała nagle niepohamowana radość.Chciałem koniecznie powiedzieć choć słowo,które wyraziłoby mój triumf,a zarazem utwierdziłoby funkcjonariuszy w przekonaniu o mojej niewinności.

-Panowie-rzekłem w końcu,gdy policjanci byli już na schodach.

-Jestem szczęśliwy,że mogłem rozwiać wasze podejrzenia.Życzę Panom dużo zdrowia i trochę lepszych manier.Pozwolę sobię jeszcze tylko zauważyć,że dom ten zbudowany jest nadzwyczaj solidnie.

(Naglony potrzebą wypowiedzi,nie zdawałem sobię nawet sprawy z tego,co mówię).

 

-Te ściany...Panowie już wychodzą?...Te ściany mają mocną,masywną konstrukcję.

To rzekłszy,porwany zawadiackim zapałem,zastukałem laską w ten fragment muru,za którym tkwiły zwłoki mojej żony.Lecz niech mnie Bóg strzeże i wybawi ze szponów Księcia Ciemności!Ledwie zamilkło echo mojego stukania,z grobowca odpowiedział głuchy jęk!Jęk ten,zrazu stłumiony i urywany niczym szloch dziecka,szybko nabierał mocy,przeradzając się w ogłuszające,przeciągłe wycie-wycie nieziemskie i nieludzkie,przenikliwe,wyrażające jednocześnie grozę i triumf.

 Cóż tu mówić o moich uczuciach;na wpół przytomny,zatoczyłem się pod przeciwległą ścianę.Policjanci na schodach w pierwszej chwili zamarli w bezruchu,zdjęci grozą i przerażeniem.Zaraz jednak zbiegli na dół i dwanaście krzepkich ramion jęło kruszyć ścianę.Osypała się po krótkiej chwili.

 Zakrwawiony trup,już w stanie znacznego rozkładu,stał na baczność we wnęce.Na jego głowie siedziała ta ohydna bestia,której podstępne machinacje pchnęły mnie do morderstwa.To jej zdradzieckie wycie oddało mnie w ręce kata.Własnymi rękami zamurowałem potwora w grobowcu.

 

KONIEC


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (7) | Spenetruj...

Czarna bajka na dobranoc...cz.3

poniedziałek, 16 lipca 2007 14:51

Czarny Kot cz.3

 Jeśli chodzi o mnie,bardzo szybko zacząłem odczuwać do kota narastającą niechęć.Spodziewałem sie raczej,że będzie odwrotnie-tymczasem jawne uwielbienie ze strony pupila budziło we mnie wstręt i działało mi na nerwy.Obrzydzenie i irytacja przerodziły się niebawem w zjadliwą nienawiść.Omijałem kota z daleka.Wstyd i wspomnienie okrutnego czynu powstrzymywały mnie przed wyrządzeniem mu krzywdy.Jednak patrzyłem na niego z niewysłowioną odrazą.

 Nienawiść moja była tym głębsza,że nazajutrz po przyprowadzeniu kota do domu odkryłem,iż-podobnie jak Pluton-jest on pozbawiony jednego oka.Moja żona zapałała doń z tego powodu jeszcze większą sympatią.

 Im bardziej jednak nienawidziłem nowego pupila,tym większą on darzył mnie czułością.Łaził za mną krok w krok,z niepojętym wprost uporem.Wystarczyło,że usiadłem,a już wskakiwał mi na kolana,łasząc się w najobrzydliwszy możliwy sposób.Ledwie wstałem,plątał się pod nogami albo,czepiając się długimi i ostrymi pazurami mego ubrania,wspinał mi się na piersi.W takich razach miałem szczerą ochotę ukatrupić go jednym ciosem,lecz powstrzymywałem się-częściowo przez pamięć do minionej zbrodni,ale głównie,wyznam szczerze,z powodu niewysłowionego lęku przed tym stworzeniem.

 Nie był to właściwie lęk przed złem postaci fizycznej-a jednak nie wiem,jak określić go inaczej.Ze wstydem niemal-owszem,nawet tu,w celi skazańca,ze wstydem przyznaję się,że lęk i zgrozę,jakie zwierzę budziło we mnie,spotęgowała najzwyklejsza fantazja.Otóż żona niejednokrotnie zwracała moją uwagę na osobliwy kształt wspomnianej już białej plamy na piersi kota-tej,która stanowiła jedyną zewnętrzną różnicę między nim a ukatrupionym przeze mnie poprzednikiem.Czytelnik pamięta zapewne,że plama owa,choć zawsze spora,miała z początku kształt nieokreślony;stopniowo jednak-tak powoli,że długo perswadowałem sobie,iż to czcza fatazja-przybierała wyraźny zarys ohydnej,złowrogiej...SZUBIENICY!

 O zgrozo!Ani dniem,ani nocą nie mogłem już zaznać wytchnienia!Za dnia kocur nie odstępował mnie na krok,nocą zaś budziłem się z koszmarnych snów,czując na twarzy gorący oddech tego stwora,a ciężar jego-ciężar tej wcielonej mary,z której nie miałem siły się otrząsnąć-na swojej piersi!

 Udręki te stłamsiły we mnie ostatnie resztki dobra.Miałem już tylko złe myśli-najczarniejsze i najbardziej diaboliczne.A obiektem nagłych,częstych i nieposkromionych ataków furii,którym w swoim zaślepieniu zacząłem ulegać,bywała najczęściej moja cierpliwa i dobra żona.

 Pewnego dnia zeszła za mną w jakiejś gospodarskiej potrzebie do piwnicy starego domu,w którym mieszkaliśmy teraz z powodu ubóstwa.Kot plątał mi się pod nogami na stromych schodach,tak że w końcu omal mnie nie przewrócił.Wpadłem w szał!

 Chwyciłem siekierę i,nie bacząc na dziecinne lęki,które powstrzymywały mnie dotychczas przed aktem gwałtu,zamachnąłem się na kocura,który niechybnie postradałby życie,gdyby ostrze spadło nań zgodnie z moim zamiarem.Fatalny cioś powstrzymała jednak ręka mojej żony.

 To rozpętało we mnie wściekłość iście piekielną.Wyszarpnąłem ramię z uścisku żony i jednym zamachem wbiłem ostrze siekiery w jej czaszkę.Padła trupem na miejscu...

 

C.D.N....


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (8) | Spenetruj...

Czarna bajka na dobranoc...cz.2

niedziela, 15 lipca 2007 15:00

Czarny Kot cz.2

...Nocą po tym akcie okrucieństwa wyrwał mnie ze snu okrzyk:"Pożar!".Zasłony mego łóżka płonęły.Cały dom stał w płomieniach.Z największym trudem mojej żonie i mnie udało się uciec.Ogień strawił domostwo do szczętu,pochłaniając cały mój ziemski dobytek.Popadłem w czarną rozpacz.

 Gardzę słabostką doszukiwania się przyczyn i skutków,łączenia klęski,która na mnie spadła,z haniebnym uczynkiem.Opisuję jedynie ciąg zdarzeń,starając się niczego nie pominąć.Nazajutrz po pożarze odwiedziłem ruiny.Wszystkie ściany-z wyjątkiem jednej-leżały w gruzach.Ocalała tylko niezbyt masywna ściana pośrdoku domu,do której przylegało wezgłowie mojego łóżka.Tynk oparł się sile ognia,prawdopodobnie dlatego,że niedawno wzmocniono go świeżą warstwą.

 Przy ścianie tej kłębił się spory tłum gapiów:wszyscy z wielkim zaciekawieniem wpatrywali się w jakiś szczegół.Podszedłszy bliżej,ujrzałem na białej powierzchni coś w rodzaju płaskorzeźby-sylwetkę gigantycznego kota.Kot miał na szyi pętlę.Na ten widok ogarnęło mnie nieopisane zdumienie i lęk.Pożałowałem nawet straty pupila i postanowiłem,że podczas dzikich pijackich wypadów,które teraz odbywałem regularnie,rozejrzę się za podobnym stworzeniem tego samego gatunku,by zapełnić jego miejsce.

 Pewnej nocy,gdy siedziałem na wpół zamroczony w jakiejś podłej spelunie,uwagę moją przykuł nagle czarny obiekt,usadowiony na jednej z pokaźnych beczek z ginem czy rumem,stanowiących główne umeblowanie obskurnego wnętrza.Był to kocur wyjątkowo pokaźnych rozmiarów-dokładnie tak wielki,jak Pluton,i przypominający go pod każdym względem z wyjątkiem jednego:Pluton był nieskazitelnie czarny,podczas gdy ten kot miał na piersi dużą,nieregularną plamę białej sierści.

 Dotknąłem go.Natychmiast wstał na cztery łapy,zamruczał głośno i jął łasić się do mojej ręki,wyraźnie zachwycony tym,że go dostrzegłem.A więc miałem przed sobą stworzenie,którego szukałem.Bezzwłocznie zaproponowałem szynkarzowi,że odkupię od niego kota,na co on odrzekł,że pierwszy raz widzi to zwierzę na oczy i nie wie,skąd się wzięło w gospodzie.

 Głaskałem swego nowego pupila,a gdy zacząłem zbierać się do domu,kot okazał wyraźną chęć towarzyszenia mi.Pozwoliłem mu iść za sobą i co jakiś czas przystawałem,by podrapać go za uchem.Zadomowił się u nas natychmiast i od pierwszej chwili stał się wielkim ulubieńcem mojej żony...

 

C.D.N...


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (14) | Spenetruj...

Black metalowe genitalia-Miejsce 1

sobota, 14 lipca 2007 12:54

Miejsce 1-Host(Taake)


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (12) | Spenetruj...

Miejsce 2

piątek, 13 lipca 2007 19:50

Miejsce 2-Vulture Lord


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (4) | Spenetruj...

Miejsce 3

piątek, 13 lipca 2007 9:04

Miejsce 3-Children Of Finland


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (5) | Spenetruj...

Miejsce 4

czwartek, 12 lipca 2007 19:11

Miejsce 4-Maniac(Mayhem)


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (7) | Spenetruj...

Miejsce 5

czwartek, 12 lipca 2007 13:26

Miejsce 5-Vrangsinn(Carpathian Forest)

Sexy dupa-tylko złapać i wychędożyć...


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (17) | Spenetruj...

Miejsce 6

czwartek, 12 lipca 2007 11:21

Miejsce 6-Galder(Dimmu Borgir)


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (7) | Spenetruj...

Miejsce 7

środa, 11 lipca 2007 17:16

Miejsce 7-Handful Of Hate


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (18) | Spenetruj...

Miejsce 8

środa, 11 lipca 2007 14:22

Miejsce 8-Horgh & Abbath(Immortal)


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (5) | Spenetruj...

Miejsce 9

środa, 11 lipca 2007 10:56

Miejsce 9-Rob Darken(Graveland)


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (12) | Spenetruj...

10 najgłupszych zdjęć muzyków black metalowych...

wtorek, 10 lipca 2007 11:41

Miejsca będą kolejno publikowane.

 

Miejsce 10-Dani Filth(Cradle Of Filth)

Nie jest to w prawdzie black metal,ale chodziło tutaj o zaprezentowanie złajdaczonej miny Dani'ego.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (6) | Spenetruj...

Moje Serce Obnażone VI

poniedziałek, 09 lipca 2007 21:37

Zawsze zdawało mi się,że to ohyda być człowiekiem użytecznym.

 

Rok 1848 był zabawny tylko dlatego,że każdy tworzył wtedy utopie,jak zawmki w piasku.

 

Rok 1848 był uroczy tylko przez sam nadmiar śmieszności.

Robespierre zasługuje na szacunek tylko dlatego,że napisał parę ładnych zdań.

 

Rewolucja przez ofiarę utwierdza zabobon.


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (8) | Spenetruj...

10 oznak Złej Kobiety

niedziela, 08 lipca 2007 13:25


1.Twoi krewni pytają się czy nie jesteś przypadkiem jednym z Jeźdźców Apokalipsy.
2.Twój syn,przy każdej wizycie pyta się,co nowego u Szatana.
3.Twój syn przeprowadza się co tydzień,bo mniej więcej tyle potrzebujesz,by się dowiedzieć gdzie on mieszka.
4.Twój syn zaczął coś podejrzewać po obejrzeniu "Dziecko Rosemary".
5.Nigdzie nie możesz kupić tabletek na uspokojenie,bo aptekarze zażywają wszystkie w obawie,że przyjdziesz.
6.Nie chcą Cię przyjąć nawet do najgorszej sekty w okolicy,tłumacząc,że "...są fanatykami i piją krew... ale bez przesady!".
7.Akwizytorzy nieustannie chcą wepchnąć Ci "Zestaw małej czarownicy".
8.Często,gdy idziesz ulicą,na ramieniu siada Ci czarny sęp i mówi,że ma nowe informacje od Pana Ciemności.
9.Szczury zastawiają na Ciebie pułapki w piwnicy.
10.Twój wnuk nie może spać,bo boi się,że jesteś pod jego łóżkiem.

 

J.M.


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (16) | Spenetruj...

†120 Dni Sodomy...†

sobota, 07 lipca 2007 14:22

"Tak,byłem wolnomyślicielem.Miałem życie erotyczne tak bujne,jak tylko możecie je sobie wyobrazić.Ale nie jestem przestępcą,a tym bardziej zbrodniarzem.Nie odróżniam jedynie myśli rodzących się w głowie od żądz cielesnych,bo jedne nie istnieją bez drugich.

Markiz de Sade

 


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (16) | Spenetruj...

Czarna bajka na dobranoc...

wtorek, 03 lipca 2007 18:42

Czarny Kot

 

 Spisując tę wielce niesamowitą,choć rozgrywającą się w domowej scenerii opowieść,nie spodziewam się ani nie zabiegam o to,by ktokolwiek w nią uwierzył.Byłbym szaleńcem,oczekując cudzej wiary tam,gdzie moje własne zmysły odrzucają dane sobie świadectwo.A przecież szaleńcem nie jestem-i z całą pewnością nie bredzę we śnie.Skoro jednak mam jutro umrzeć,pragnę dzisiaj ulżyć swojej duszy.

 Od najmłodszych lat słynąłem z niezwykłej łagodności i dobroci usposobienia.Przepadałem zwłaszcza za zwierzętami,a rodzice dostarczali mi wciąż nowych ulubieńców.Z moją domową menażerią spędzałem większość czasu,uszczęśliwiony,że mogę karmić i głaskać zwierzaki.Cecha ta pogłębiała się u mnie w miarę dorastania,a gdy osiągnąłem wiek męski,czerpałem z niej jedną z głównych życiowych przyjemności.

 Ożeniłem się młodo i z radością pdkryłem u żony upodobania zbliżone do moich.Widząc,jak lgnę do zwierząt,korzystała ona z każdej okazji,by zdobywać dla mnie przedstawicieli najprzyjemniejszych gatunków.Mieliśmy więc ptaszki,złote rybki,pięknego psa,króliki,małpkę-i kota.

 Ten ostatni był zwierzęciem nadzwyczaj dorodnym i urodziwym:cały czarny,odznaczał się niebywałą wprost mądrością.Pluton-bo takie nadaliśmy mu imię-stał się moim pupilem i towarzyszem zabaw.Tylko ja dawałem mu jeść,on zaś chodził za mną po całym domu,krok w krok.

 Przyjaźń nasza kwitła przez parę lat.Z czasem jednak-za sprawą Demona Nieumiarkowania-mój temperament i charakter uległy radykalnej zmianie na gorsze.Z dnia na dzień stawałem się coraz bardziej kapryśny,wybuchowy i obojętny na uczucia innych.Pozwalałem sobie na grubiańskie uwagi pod adresem żony.Moje zwierzęta wyczuły,naturalnie,zmianę,jaka zaszła w usposobieniu ich pana.Nie tylko je zaniedbywałem,lecz pastwiłem się nad nimi.Tylko dla Plutona zachowałem jeszcze odrobinę względów.Lecz choroba moja nasilała się-nie ma bowiem trucizny gorszej niż Alkohol!-i w końcu nawet Plutona zaczął doświadczać jej zgubnych skutków.

 Pewnej  nocy,gdy wróciłem pijany do domu z kolejnej obłąkańczej rundy po mieście,odniosłem wrażenie,iż kot unika mego towarzystwa.Pochwyciłem go więc,a on,przerażony mym gwałtownym zachowaniem,zadrasnął lekko zębami moją rękę.Wówczas,wyjąwszy z kieszeni scyzoryk,ścisnąłem nieszczęsne stworzenie za gardło i z rozmysłem wykłułem mu oko!

 Rankiem,gdy odzyskałem zmysły,na wspomnienie czynu,którego się dopuściłem,ogarnęła mnie zgroza pomieszana ze skruchą.Było to jednak uczucie słabe i powierzchowne-moja dusza pozostała nietknięta.Wyrzuty sumienia łatwo utopiłem w winie.

 Kot tymczasem z wolna dochodził do siebie.Z pustym oczodołem wyglądał zaiste przerażająco,lecz nie zdradzał już oznak cierpienia.Po dawnemu krążył po domu,chociaż-co zrozumiałe-czmychał z panicznym lękiem na mój widok.Zachowałem jeszcze dość dawnych sentymentów,by początkowo zmartwić się tak jawnym brakiem sympatii ze strony stworzenia,które mnie niegdyś uwielbiało.Lecz i to uczucie wkrótce ustąpiło miejsca irytacji.A potem obudził się we mnie duch PERWERSJI.Któż z nas nie dopuścił się,i to wielokrotnie,czynu haniebnego lub głupiego,wiedząc doskonale,że nie powinien go popełniać? Duch perwersji,powtarzam,stał się przyczyną mego ostatecznego upadku.Niewytłumaczalne pragnienie duszy,by sprzeniewierzyć się samej sobie-popełnić zło dla samego zła-pchnęło mnie ku zbrodni na Bogu ducha winnym zwierzęciu.

 Pewnego ranka z zimną krwią zarzuciłem kotu na szyję pętlę i powiesiłem go na gałęzi drzewa.Powiesiłem do,zalewając się łzami i doznając gorzkich wyrzutów sumienia.Powiesiłem go ze świadomością,że mnie kochał i nie dał mi najmniejszego powodu do gniewu.Powiesiłem go,ponieważ wiedziałem,że czynem tym popełniłem grzech-grzech śmiertelny,który splami moją nieśmiertelną duszę,wyrzucając ją na zawsze poza granice nieskończonego miłosierdzia...

 

C.D.N....

 

E.A.P.

 

Wszystkim niegrzecznym dzieciom życzę,jakże niegrzecznych snów...


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (19) | Spenetruj...

Dewiza Gwałtownika

poniedziałek, 02 lipca 2007 20:14

Nie proś nigdy!

Nie skomlij,jak zwierz!

Bierz,ja proszę Ciebię,zawsze bierz!

 

F.W.N.

 


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (9) | Spenetruj...

Jak Diabeł z...pampersa

niedziela, 01 lipca 2007 19:45

Sąd w USA uznał,że gigantyczny koncern Procter & Gamble,producent m.in.:popularnych pieluch jednorazowego użytku czy maszynek do golenia o absurdalnie wysokiej liczbie ostrzy,nie wspierał kultu diabła,jak starała się dowieść w ramach czarnego PR-u konkurencyjna firma Amway.

 Wszystko zaczęło się w roku 1995,gdy-jak cytujemy za "Rzeczpospolitą" z 22 marca-klienci dzwoniący na centralę Amway'a,musieli wysłychiwać nagranych na automatyczną sekretarkę,pogłosek o szatańskich koneksjach P&G.Plotka o diabelskiej naturze producenta pampersów krążyła już na początku lat 80.Nie oszczędzono nawet dawnego loga firmy(wpisany w półksiężyc brodaty i rogaty mężczyzna,wpatrzony w 13 gwiazd),które miało ponoć kpić z Biblii.

 "Logo zostało uznane za reprezentujące Szatana;rogi miały symbolizować fałszywego proroka;dopatrzono się także,że kosmyki brody mężczyzny tworzyły lustrzane odbicie trzech szóstek-symboli Diabła"-czytamy w "Rz".

 Mechanizmu śniegowej kuli nie dało się już potem zatrzymać.Sugerowano nawet,że P&G jest cichym domatorem Kościoła Szatana.Prezes korporacji miał to oświadczyć podczas telewizyjnego "The Phil Donahue Show".Szkoda tylko,że go tam w ogóle nie było.To właśnie tę plotkę wykorzystał rynkowy konkurent.

 

Mystic Art


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (6) | Spenetruj...

Cała

sobota, 30 czerwca 2007 12:31

Dziś rano,całkiem niespodzianie,

sam Diabeł przyszedł mnie odwiedzić i chcąc zaskoczyć mnie pytaniem,

rzecze przemilnie:"Chciałbym wiedzieć,pośród prześlicznych części owych,

co się składają na jej ciało,

wśród rzeczy czarnych i różowych,

co tworzą całość doskonałą-co jest najsłodsze?"

"Moja dusza"-odrzekła Przeklętemu skromnie...

..."Jej piękność cała mnie porusza i wszystko w niej przemawia do mnie...

...a skoro całość tak zachwyca,kochanek wybrać nic nie może,

kojąca jest jak blask księżyca-olśniewa niczym ranne zorze...

Jej ciało rządzi się harmonią i wdziękiem zbyt nie wymuszonym,

by analiza słabą dłonią mogła zapisać wszystkie tony.

O czarodziejska ty przemiano,granica zmysłów mi unika!

Jej słowa wonią są różaną,jej słodki oddech to muzyka!

 

Ch.B.

 


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (8) | Spenetruj...

Moje Serce Obnażone V

piątek, 29 czerwca 2007 20:00

Pomijam część IV,ponieważ była ona w całości opublikowana.

 

V

 

Moje odurzenie w 1848.

 

Jakiego rodzaju było to pijaństwo?

Smak zemsty...

Naturalna przyjemność burzenia.

Upojenie literackie;wspomnienie lektur.

 

15 Maja.Wciąż chęć niszczenia.

Chęć usprawiedliwiona-jeśli wszystko,co naturalne jest uprawnione.

 

Potworność Czerwca.Szaleństwo ludu i szaleństwo burżuazji.Naturalna miłość do zbrodni.

 

Moja wściekłość w momencie zamachu stanu.

Jaką strzelaninę przeżyłem!

Jeszcze jeden Bonaparte!

Co za wstyd!

 

A jednak wszystko się uspokoiło.

Czyż prezydent nie ma prawa do inwokacji?

Czym jest Cesarz Napoleon III?

Ile jest wart?

Znaleźć wytłumaczenie jego natury i jego opatrznościowości.


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (7) | Spenetruj...

Gore grind po ukraińsku

piątek, 29 czerwca 2007 12:35

 Jak donosi lutowa "Angora",w ukraińskim mieście Makiejewka,w obwodzie donieckim,doszło do scen rodem z najmocniejszych tekstów Necrophaggi,Repulsion czy Cannibal Corpse.Po syto zakrapianej imprezie,para 30-latków(mężczyzna i kobieta) zjadła...kompana!

 "Od studzienki do mieszkania prowadziły czerwone plamy.W mieszkaniu ujawniono ślady krwi.W kuchni,obok kosza na śmieci,leżała siatka z ludzkimi wnętrznościami.A na kuchence gazowej stała jeszcze gorąca patelnia pełna smażonego mięsa(z ludzkiego uda,jak później ustalili eksperci)"-relacjonuje milicja,którą zafrapowały wystające z pobliskiej studzienki kanalizacyjnej części ciała:głowa,nogi i fragmenty tułowia.

 Początkowo podejrzenie padło na szczury,jednak po oględzinach zwłok,okazało się,że ktoś dokładnie opracował ciało nożem.Mięsa nie było.

 "Para zaprosiła na biesiadę 48-letniego sąsiada"-pisze "Angora" za ukraińskimi gazetami-"Wypili wódkę,a potem się pokłócili.Złapali za młotek i nóż,rzucili się na sąsiada i zabili.Mężczyzna chciał wynieść zwłoki,ale konkubina zatrzymała go:-"Czemu tyle dobra miałoby przepaść?"".

 "Wykroili miękkie części i schowali do zamrażarki.Obydwoje byli początkującymi w tym rzemiośle,bo podczas przesłuchania znaleziono nie tylko pełno tłustych serwetek,ale i wyrwane strony ze szkolengo podręcznika do biologii,gdzie opisywana była anatomia człowieka"...

 Ponoć to nie pierwszy tego typu przypadek kanibalizmu w Makiejewce.

 

Mystic Art

 


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (7) | Spenetruj...

Moje Serce Obnażone III

czwartek, 28 czerwca 2007 5:57

III

 

Kobieta jest przeciwieństwem dandysa.Musi więc wzbudzać wstręt.

 

Kobieta chce jeść,kiedy jest głodna;chce pić,kiedy ma pragnienie.

Chce,żeby ją pieprzyć,kiedy ma ochotę.Wspaniała zaleta!

 

Kobieta jest naturalna,to znaczy odrażająca.

 

Przeto jest zawsze wulgarna,czyli jest przeciwieństwem dandysa.

 

Co do Legii Honorowej.

 

Ten,kto się stara o order,zdaje się mówić:"Jeżeli mnie nie odznaczą za wypełnienie mojego obowiązku,nic więcej nie zrobię".

 

Jeżeli człowiek zasłużył,po co go dekorować?

Jeżeli nie,można go odznaczyć,bo mu to doda blasku.

 

Zgodzić się na odznaczenie,to znaczy uznać,że Państwo czy Król mają was prawo sądzić,rozsławiać et caetera.Zresztą,jeśli nie pycha,to chrześcijańska pokora nie pozwala nam przyjmować orderu.Rachunek na rzecz Boga.Nie ma istnienia bez celu.

 

A więc moje istnienie ma cel.

Jaki?

Nie wiem.

Zatem nie ja go wyznaczyłem.

Zatem ktoś mądrzejszy ode mnie.

Trzeba zatem kogoś prosić,aby mi wyjaśnił.To najmądrzejsze stanowisko.

Dandys musi zawsze dążyć do wzniosłości,musi żyć i spać przed lustrem.


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (8) | Spenetruj...

Moje Serce Obnażone II

środa, 27 czerwca 2007 13:08

II

 

Głupstwa Girardina.

 

Naszym zwyczajem jest brać byka za rogi.Zacznijmy więc rzecz od końca( 7 listopada 1863).

 

Girardin sądzi zatem,że rogi rosną bykowi na zadzie.Myli rogi z ogonem.

 

Niechby dziennikarze belgijscy,zamiast naśladować Ptolomeuszów dziennikarstwa francuskiego,zadali sobię trud zastanowienia się nad kwestią,którą rozpatruję na wszystkie strony od lat trzydziestu,czego dowodem będzie tom,jaki ukaże sie wkrótce,pt.:"Zagadnienia Prasy";niech się nie spieszą z pyszałkowatym ośmieszaniem opinii,która jest równie prawdziwa jak to,że Ziemia się kręcia,a Słońce się nie kręci.

 

Emil de Girardin

 

Et habet mea mentrita meatum-Gerardin.

 


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (12) | Spenetruj...

Moje Serce Obnażone I

wtorek, 26 czerwca 2007 19:38

Cykl przemyśleń Ch.B.-(zostaną tutaj dopisane części: II,IV,XXV,XXIV,XXXIX-dodane już wcześniej-był to tylko zalążek fragmentów dziennika,które zostaną dopisane ponownie)...

 

I

O ulatnianiu się i skupianiu Ja.W tym jest wszystko.

 

O tej jakiejś zmysłowej rozkoszy,jaką daje ekstrawaganckie towarzystwo.

 

(Myślę:rozpocząć Moje Serce Obnażone od byle czego,byle jak,i ciągnąć z dnia na dzień,zależnie od przygodnego natchnienia i okoliczności,byle tylko natchnienie było żywe).

 

Pierwszy lepszy ma prawo mówić o sobie,o ile tylko umie być zabawny.

 

Rozumiem,że można opuścić jedną sprawę,aby się dowiedzieć,czego się zazna służąc innej.

 

Może byłoby miło być na przemian ofiarą i katem...


Podziel się
oceń
0
64

In Sorte Diaboli... (15) | Spenetruj...

Głosy

poniedziałek, 25 czerwca 2007 18:00

I

Było tyle słów obojętnych i ostrych,
i na twarzach tylko grymas...


Dzień...
...teraz trudniej nam przeżyć,niż naszym rodzicom...


Przerażenie i rozdarcie...
...chłeptanie życia gorączkowe...


Strąceni niedojrzali...
...z otwartymi ustami ociekamy krwią...

I nie było pory rozkwitania...


II

Było rozdarcie,nienawiść,niechęć wzajemna i grymas...


Był zaułek ślepy i płaskie twarze murów...
...dziobate od salwy...


Wywalani z bydlęcych wagonów...
...stado pędzone razami i rykiem...
...a obok tylko łapy psów...
...łapy psów...
...łapy psów...


Ja wiem nie trzeba tak...
...ja wiem...ja wiem...
...ale...
...kiedy przyjaciel wyciągnie rękę,zasłaniam głowę jak przed ciosem...
...zasłaniam się przed ludzkim gestem...


Zasłaniam się przed odruchem czułości...

 

III

"Suche nasze głosy,kiedy szemramy cicho i naiwnie,jak wiatr w wyschniętej trawie...
...lub szczurze łapki w rupieciach naszych pustych piwnic..."

Poeci,którzy wymierzyli swe życie łyżeczką od kawy,
są jak ubranka ptaków...
...po dwa...
...albo futrzane ubranka zwierząt...
...które lśnią i spływa po nich woda...


Kiedy zamykają drzwi,
tam wewnątrz jak gipsowe figury ze słodkimi uśmiechami idiotów,
mówią "prawda?"..."co to jest prawda?"...
...wznoszą oczy do nieba...
...wzruszają ramionami...
...a są to stworzenia,które mają po dwa języki...
...dwa oblicza i sztuczne wnętrzności...
...kręcą się dokoła na kręgosłupach...
...obracają płaskie twarze na kręgosłupach...
...wieje wiatr...wieje wiatr...

Przyciskam powieki...

Piszczą moje oczy rozbiegane...
...miękkimi pyskami dotykają mojego serca...

 

T.R.

 

Dla P.M.Z.-mojego przyjaciela,który w tym tygodniu odszedł z tego świata...

 


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (8) | Spenetruj...

Mówię

niedziela, 24 czerwca 2007 12:47

Masturbacja jest ludzka;

Pierdolenie boskie;

Mówię:celem rewolucji jest wyeliminowanie masturbacji;

Mówię:pierdolenie jest święte;

Mówię:rewolucja jest święta;

Mówię:rodzina,która leży razem-stoi razem;

Mówię,że Bóg i pierdolenie,to jedno;

Mówię,że chore bezpłciowe dusze wywołują wojnę;

Mówię:pierdolić lub umrzeć;

Mówię:Kościół Katolicki jest przeciw pierdoleniu:

I Kościół Żydowski;

I Kościół;

Mówię:rząd sprzeciwia się pierdoleniu,ponieważ starzy ludzie sprzeciwiają się pierdoleniu;

Mówię:każdy,kto nienawidzi tego wiersza jest zazdrosny;

Mówię:byście wszyscy byli zdolni do pierdolenia;

Mówię:pierdolić jest pięknie;

Pierdolenie jest Bogiem.

 

T.K.


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (15) | Spenetruj...

Gotyk 1954

sobota, 23 czerwca 2007 21:11

Żebra umarłego Boga...sklepione...

...nad słowami wierzących ślepo...

 

Bóg...jeż niebieski...

...nabity na tysiąc iglic...

 

Wież katedr...banków...

...ocieka krwią...ludzi...nie własną...

 

Z worem złota u szyi...ciągną go...

...na swoje dno...skazani...

 

T.R.


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (8) | Spenetruj...

†Nie umiem powiedzieć słowem...†

piątek, 22 czerwca 2007 13:50

Nie umiem powiedzieć słowem,

nie słowem tęsknie,ale rękoma zamykającymi przestrzeń,

ale krwią opływającą ręce...

Jesteś w moim tętnie odkrzykującym do siebie...wiecznie pamiętającym...

We mnie powstaniesz najgłębiej...

...i każdy oddech,który na mrozie krzepnie,przypomina mi,że jesteś...

...że znów odszedłeś ode mnie...

 

H.P.

 

Dla mojego siostrzeńca,który był bardzo ważną osobą w moim pieprzonym życiu...zmarł dziś w nocy...cierpiał...teraz odszedł...

 


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (9) | Spenetruj...

Gra

czwartek, 21 czerwca 2007 18:34

W wypłowiałych fotelach stare kurtyzany,
zwiędłe,wymalowane,z okiem pełnym cieni,mizdrzące się:
na szyjach pereł sznur nizany,
w chudych uszach brzęk złota i drogich kamieni.

W krąg zielonych stolików bezwargie oblicza,
bezbarwne szare wargi i bezzębne szczęki,
wzrok w piekielnej gorączce pieniądze przelicza,
próżną kieszeń miętoszą palce drżącej ręki.

Pod niechlujnym sufitem mdły szereg kinkietów i ogromne pająki leją lśnień pokoty,
na zachmurzone czoła wykwintnych poetów,
co przyszli marnotrawić swoje krwawe poty:
oto posępny obraz, co w sennym marzeniu do mych jasnowidzących przywarł dzisiaj oczu,
siebie także widziałem, jak-stojący w cieniu,
wsparty na łokciu,zimny,niemy,na uboczu-zazdrościłem tym kurwom trupiego wesela,
podziwiałem tych graczy chciwość wiecznie młodą,
gdy tak chwacko kupczyli bez skrupułów wiela-jedni swoim honorem, drugie swą urodą!

I ze zgrozą pojąłem,że zazdrościć zdolny-m temu,co w otchłań biegnie z skwapliwością wściekłą,
i własną krwią pijany,po życiu mozolnym...
...na śmierć przeniósłbym mękę,a nad nicość piekło.

 

Ch.B.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (5) | Spenetruj...

Martwy język...

środa, 20 czerwca 2007 12:34

Palcami ustalam rysy mojej twarzy...

 

Dwa palce wsadzam w usta i przydaję twarzy uśmiechu...

 

Jest to uśmiech rozdzierający przetłuszczoną skórę...

 

Jest to uśmiech od ucha do ucha wypełniony zwojami języka...

 

To jest martwy język...

 

R.W.

 


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (14) | Spenetruj...

Przyszła koza do woza...

wtorek, 19 czerwca 2007 12:51

Z pamiętnika Kindermetala...

 

17 marca,po południu...

 

 Pojechałem z Adamem do jego babki na wiochę.Nie chciało mi się w chacie na weekend zostawać,bo do starych znajomy klecha miał przyjść,a ja na tych czarnych cieciów mam anginę,czy jakieś inne uczulenie.Jestem metalem i nie będę tolerował takiego czegoś.Babka Adama niewiele lepsza sie okazała.Jak przyjechaliśmy,od razu pyta:"A chłopcy,w kościele dzisiaj byliśta?",a Adam,bo on miał gadane:"Tak,babciu,przed wyjazdem żeśmy byli"-i skrzętnie odwrócony krzyż pod koszulkę schował,co by babuszka nie zauważyła."To dobre z was chłopaki"-powiedziała babka-"Bo inne to nie chodzą,na dyskoteki łażą,po cmentarzach się szlajają,groby wywracają,nie mają w ogóle sumienia".I jak sie rozgadała,to Adam mi na plecak pokazał,że wziął sprzęt grający i płyty.Ustaliliśmy,że w nocy będziemy słuchać black metalu i przywołamy Szatana.Tak dla zwały.Może sie uda.No to po obiedzie,a było co żreć,bo babka się nie oszczędzała,poszliśmy do pokoju,a Adam mi konspiracyjnie szopę na podwórku pokazuje."Ty,Mroku,a wiesz,co babka tam trzyma,hoduje?"-świnie sobię pomyślałem,kury,kaczki,gęsi albo krowa."Nie,nie"-on do mnie mówi-"Tam babka hoduje kozła"-"O kuuuuuurwa"-mi się wyrwało-"Kozła?"-"Kozła,kozła"-do mnie Adam mówi-"I on czarny jest cały,jak sam skur..."-nie dokończył,bo dziadek wlazł do pokoju.Mówi:"Kurwa,chłopaki,nie hałasować,bo z roboty przyszłem i spokój ma być.I te wycie mi wyłączyć"-a ja się trochę ten tego,bo nie będzie mi tu stary grzyb Dimmu Borgir wyciem nazywał."A pan wie,że oni z orkiestrą płytę nagrali i trzeba wielkiego autyzmu,aby tak zrobić muzę taką?"-ja powiedziałem,a dziadek kufajkę poprawił i jeszcze raz:"Cicho ma być!"-powiedział,trzasnął drzwiami i wyszedł-"Nie znałem go z tej strony"-powiedział Adam-"Nie będzie nam tu nikt black metalu obrażał"-powiedział jeszcze raz,a ja poparłem:"Nie będzie!".

 

17 marca,wieczorem...

 

 Mieliśmy plan,co do wezwania Szatana.Po kolacji,na której obżarliśmy się parówami tak,że Adam nieomal się zrzygał,poszliśmy na górę do pokoju.Adam zapierdolił z łazienki elektryczną maszynkę do golenia i z szafki baterie,a ja wzięłem latarkę i wyszliśmy przez tylne drzwi,i podeszliśmy do szopy."Tam.Kozioł.Z namaszczeniem"-powiedział Adam,a ja trochę miałem lęka,bo w życiu czarnego kozła nie widziałem,chyba,że na płycie Slipknot.Białe widziałem kozy,jakieś popielate,ale czarnej w życiu i respekt poczułęm.Weszliśmy szybko przez drzwi,trochę w środku śmierdziało,zapaliłem latarkę i zobaczyłem.W drewnianym boksie stał Bafomet,patrzył się na mnie czarnymi,pustymi oczami..."Co Ty,ohujałeś?"-Adam do mnie zapodał-"To tylko kozioł.Drobiu nie widziałeś?"-rzeczywiście,podeszłem bliżej i koza to była,tylko czarna."Na ofiarę ją się da"-powiedział Adam-"A dziadkowi za obrazę balck metalu,łeb wsadzimy do łóżka.On z babką i tak nie śpi,tylko u siebie,babka go z łóżka wypieprzyła dziesięć lat temu,jak oglądał plejboja myśląc,że ona śpi.I beka z dziadka.Bez lipy"-"Najpierw,to mu trzeba wygolić pentagramy po bokach"-mówi Adam-"Tylko nie popierdol,jak ostatnio z gwiazdą żydowską"-i pianie ze mnie,a ja mu na to:"Pocisnąć ci?"-"A jak ty krzyż o równych ramionach kupiłeś?"-i teraz ja mam z niego pianie i beka jest,bo kozioł zaczął robić:"Bee,bee"-"Ty go będziesz trzymał,a ja wytnę mu w sierści pentasa"-mówi Adam.To ja podeszłem bliżej kozła i trzymam go za łeb.Trochę wierzgał,a jak Adam się przymierzył do wycinania,to mnie bodnął.Skurwysyn,rogiem mnie pierdyknął.Poczułem,że mam limo na czole."Okrakiem siądź na nim"-mówi Adam-"I od tyłu go za rogi trzymaj,to nic ci nie zrobi"-tak zrobiłem i lepiej było-Adam dał radę wyciąć na jednym boku pentasa,ale jakoś koślawo mu wyszedł.Najważniejsze,że miał pięć ramion.Teraz przymierzył się do drugiego boku,ale kozioł jakoś tak się wyrwał i mu kopytem bez łeb zapierdzielił.Ale pianie,centalnie."Bee,bee"-napierdala kozioł i się wierzga.A to Adam nie wytrzymał i mu zasadził kopa w to czarne dupsko,aż się kozioł o boks wypieprzył.Ja w tem czasie włączyłem Dimmu Borgir,bo żeśmy sprzęt też przynieśli,bestia się uspokoiła i wten sam sposób na drugim boku pentagram sie pojawił,wydziergany maszynką do golenia.Tylko,że jeszcze pare razy się Adam w gównie utytłał,ale czego się nie robi dla mroku.

 "No to teraz,zobaczysz pedale,jak cię załatwimy"-powiedział Adam i chwycił po piłę łańcuchową,co ona w szopie na skoblu wisiała."Teraz się jej łeb oderżnie i wezwie Szatana"-powiedział Adam.Gniazdka zdeka szukaliśmy,bo dziadek syf miał w szopie i zawalone wszystko jakimiś gównami,ale się znalazł kontakt i do kontaktu piłę podłączylim."No to ty będziesz trzymał skurwysyna,a ja będę rżnął"-powiedział Adam,jak znawca czy coś,a ja się zdeka zlękłem,bo nigdy tego nie robiłem,tylko kiedyś z kolegą na podwórku chomika takiej jednej gówniarze podpaliliśmy.Ale była zwała.Tera to jednak poważniej wyglądało.Ja trzymałem łeb kozłowi,a Adam przymierzył się do podgardla i wtyknął włącznik...Ale coś nie pykło.Nagle ciemno się zrobiło,muza grać przestała,a z gniazdka snop isikier poleciał.Zapadła cisza,ja nic nie gadam,Adam nic nie gada,tylko z dala chyba Adama dziadek,bo słychać było przeciągłe:"Kuuuuuuuuuuurwa mać!"-Adam się chciał podnieść,ale potknął się o kozła,który beczał,co chwilę,ja się wypieprzyłem o jakis chyba kabel,centralnie ryjem w gówno poleciałem,coś mi na łeb spadło,a Adam z trzaskiem stracił równowagę i runął z impetem na czarną bestię.To się nam Szatana wzywać zachciało.Ale Szatan zaraz przyszedł,bo drzwi szopy się otworzyły i "Do diabła!" usłyszeliśmy."Tak,Panie!"-odparłem odruchowo i ujrzałem snop piekielnego światła,ale to dziadek z babką stali i latarką mi ktoś po oczach świecił."To wy włączaliście piłę"-krzyczy dziadek-"Ona spięcie ma,w całej chałupie korki poszły"-"Gówniarze,co tam robili?"-babka się drzeć zaczęła-"Wkręć Zenek korki,a wy nie ruszać się,kradli mi w szopie bezbożniki"-"Skurwysyny"-dziadek odparował odchodząc od bezpieczników.Po kilkunastu sekundach światło się włączyło,zaczęła grać muza,Szargat wył do black metalowych riffów,Adam miał ryj w łajnie,ciuchy pobłocone,ja nie lepiej wyglądałem w czarnych ciuchach ogównionych od kozła,no,a głowny bohater-czarny kozioł,żuł coś,a po bokach miał wygolone pentagramy,trochę koślawo,ale i tak Szatanem zajeżdżało w pytę."Wyłącz te wycie"-dziadek zapodał,a babka zapodała:"Łojezu,wszyscy świenci!"-"Może mi powiecie z łaski swojej,gówniarze,co robiliście tom piłom i co na tej kozie robiom ruskie gwaizdy wygolone,hę?"-zapieklił się dziadek-"Komuch jakiś ten twój kolega.Adam,ty gówniarzu jeden,mówiłem,w tej szkole jakieś popaprańce chodzom"-i się drze,i wyzywa,a babka w płacz i wyje,i wogóle sodoma i komora.

 

18 marca,rano...

 

 No i się doigraliśmy,trzeba było rano wypieprzać do miasta,trudno wcielać w życie przykazania Laweja,a wogóle to Adama starzy się dowiedzieli i miał przypał,a ja mam zabronione się z nim kolegować.W sumie miękki wafel z niego,a ja od kiedy przeczytałem streszczenie biblii Laweja,koleguję się tylko z Szatanem.Awe darkness und mrok!!!

 

Pure Metal

 


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (9) | Spenetruj...

Do oskarżyciela,który jest Bogiem tego świata...

poniedziałek, 18 czerwca 2007 16:15

Prawda,Szatanie...jesteś tylko durniem i nie odróżniasz ludzi od odzieży:

dziewica każdą kurwą kiedyś była,ale nie zmienisz Czystą w zwykłą kurwę.

 

Mimo,że jesteś czczony pod Imieniem Boga:Jezusa i Jehowy,

to jesteś jedynie Synem Poranka wśród mijania Nocy i snem zagubionego pod

zboczem Wędrowca.

 

W.B.

 


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (11) | Spenetruj...

Black metal jest wojną...,więc pompuj rower dla Szatana

niedziela, 17 czerwca 2007 12:59

 Black metal to jeden z podgatunków heavy metalu,powstały na początku lat 80 XX wieku w wyniku wpływów gatunku thrash metal na klasyczną formę heavy metalu.

 Black metal muzycznie bazuje na brzmieniu silnie przesterowanych,często przechodzących w tremolo,szybkich partii gitar,w połączeniu z krzykliwym,skrzekliwym śpiewem oraz szybkimi partiami perkusji.Zauważalna jest także kompozycja utworów.We wczesnej fazie rozwoju produkcje blackmetalowe charakteryzowały się kiepską produkcją i wręcz niechlujnym brzmieniem.W późniejszym okresie większość zespołów black metalowych zdecydowanie rozwinęła swoje umiejętności muzyczne i powróciła do korzeni muzyki metalowej.

 W warstwie lirycznej dominują głownie motywy satanistyczne,antychrześcijańskie,pogańskie i okultystyczne.Rzadziej pojawia się tematyka wojenna,mizantropijna,czasem apokaliptyczna.

 Postawową ideą black metalu jest satanizm.

 

Nurt najbardziej bliski memu sercu-sercu satanistki,heretyczki i lucyferjanki...w domniemaniu innych osób...Skoro po przeczytaniu tego,tak oto pomyślicie,to niech Was Szatan wychędoży w Wasze nikczemne i czarne tyłki.


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (21) | Spenetruj...

Gwałt

sobota, 16 czerwca 2007 13:11

Moje ciało wciągane na kół,

promień bólu tkanki mi zapala,

jakie konie wprzągnięte do stóp ciągną Dobra Twa prześcieradła...?

Nigdy jeszcze nie rósł taki krzyk,

przez sufity w głuche okna nieba,

teraz słyszą wszyscy:"Jestem dziś z Twojej łaski prawdziwą kobietą"...

Powalona już na zawsze na wznak,

chce pozostać Kość bólu już w gardle...

...Niechaj nigdy nie kończy się gwałt...

Jak kół długi jest,tak niech się stanie Krzyżem,by się we mnie zakotwiczyć...

...Wierzę,mój krzyk...kamień nieba słyszy...

 

R.W.


Podziel się
oceń
0
0

In Sorte Diaboli... (9) | Spenetruj...

niedziela, 25 lutego 2018

Pogrzebało w moich wnętrznościach:  327 068  

Dni ludzkiego potępienia...

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

O mnie

My blood wants to say
hello to you...

O moim bloogu

Son of sin... Diabolist... Devil skin... Diabolist... Serpent tongue... Diabolist... Infernal dawn... Diabolist...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ludzki Abstrakt

†A.S.Samogwałt†

†Blood-fetish†

†Creation Of The Others†

†Dark Art†

†Global Metal...†

†Gods Girls†

†In Myspace†

†Marilyn Manson†

†Mój profil na Myspace†

†Piercing†

†Slipknot†

†Tattoo†

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:


Slipknot -Spit It Out
Music by mila-91

Toplista Mroczne Blogi

Statystyki

Odwiedziny: 327068
Wpisy
  • komentarze: 1086
Słodka nieśmiertelność: 4024 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Facet

Pytamy.pl